W Dzienniku Polskim o naszym Festiwalu

Społeczeństwo. Modny jest etnodizajn – tworzenie na bazie tradycji. Zainteresowanie źródłami wiąże się często ze stylem życia „eko”, zwrotem ku naturze. 

Twórcy festiwalu w Myślenicach chcą pokazywać folklor odkryty na nowo.Moda na folklor powraca falami. Ostatnio jest boom na folk, czyli miks kulturowy, który może mieć różne oblicza. Ma niewiele wspólnego z pseudokierpcami z cepelii. – Folk to połączenie różnych tradycji: sięganie do tej bliskiej, swojego regionu, jak też odległej, z całkiem innych części kraju oraz zagranicy. Przekracza także granice między kulturą wysoką a niską – mówi dr Joanna Dziadowiec, kulturoznawca i antropolog kultury z UJ

Jest też konsultantem organizatorów nowego festiwalu, który właśnie pojawia się na mapie województwa: Międzynarodowych Małopolskich Spotkań z Folklorem. Impreza, która odbędzie się po raz pierwszy już za miesiąc, w Myślenicach, Miechowie i Wy­giełzowie – będzie prezentować świeże spojrzenie na kulturę ludową i zainteresowanie folklorem. Te fascynacje mają już za sobą długą i zmieniającą się historię. Pojawiły się najpierw w romantyzmie, potem za czasów Młodej Polski, kiedy artyści i elity zjeżdżały m.in. na Podhale i zachłystywały się folklorem i kulturą ludu. W okresie Młodej Polski starano się stworzyć styl narodowy, który w dużej mierze opierał się na kulturze ludowej, czerpał z niej. – Później, w Polsce Ludowej, mieliśmy tak zwany folkloryzm narodowy. Polegał na łączeniu elementów z różnych regionów Polski i tworzeniu sztampowego schematu, który można prezentować – mówi Joanna Dziadowiec. Kwintesencją takiego podejścia są zespoły pieśni i tańca, jak Mazowsze czy Śląsk – w odróżnieniu od autentycznych grup regionalnych, działających w różnych rejonach kraju. Folklor przestał być już tylko domeną rdzennych, rodowitych twórców kultury, pojawiły się osoby, który uczyły się go, by następnie odtwarzać. Jedną z fali było wtedy powstanie folkloru typowo widowiskowego, scenicznego, z czym wiąże się zjawisko festiwali folklorystycznych, które za czasów Polski Ludowej rosły jak grzyby po deszczu. Po ’89 roku, wraz ze zmianą ustroju zmieniła się też forma finansowania kultury ludowej. Teraz to samorządy zaczęły decydować o tym, w jaki sposób będą wydawać pieniądze na foklor. To czas, kiedy ważna zaczyna być kwestia małych ojczyzn, zwrócenie uwagi na swoje korzenie, na regionalizm, etniczność. W Polsce na przełomie lat 80. i 90. pojawia się ruch folkowy. – Miał być rodzajem odrodzenia, odejściem od folkloryzmu, który uważano za sztuczny, wtórny, wyreżyserowany, szablonowy. Chciano czegoś świeżego. Ten trend jest silny do dziś, przybierając coraz nowe odcienie – wyjaśnia dr Dziadowiec. A dziś? Dziś mamy modę na folk i etnodizajn. Często w dużych miastach i wśród młodszych: od studentów po 40-latków. Ta kolejna forma fascynacji tradycją i sztuką ludową to zwrot do źródeł, do korzeni – również u tych, którzy nigdy nie mieli styczności z daną kulturą, np. kurpiowską czy podhalańską, ale i żydowską czy romską. Zainteresowanie źródłami często wiąże się teraz także ze stylem życia „eko”, zwrotem ku naturze. Folk to wybieranie i wykorzystywanie różnych elementów, przekształcanie, interpretacja. Tak bywało już wcześniej, ale – według wielu badaczy – nigdy na aż taką skalę. Folk jest już nawet tam, gdzie tradycja ma się najlepiej, jest bardzo silna. Przykład – współczesne góralskie wesele. Tradycyjnie dwudniowe. I tradycyjnie w pierwszym dniu wszyscy od stóp do głów po góralsku. Ale już drugiego dnia jest inaczej. Królują wszelkiego rodzaju przetworzenia tradycyjnego stroju – ważne jest natomiast, żeby mieć element folkowy, w większości z regionu podhalańskiego. – I te łączone kreacje już coraz częściej są autorstwa projektantów mody, którzy są na Podhalu. Co ciekawe, oni sami określają już siebie jako projektantów mody fol­kowej, a nie tylko jako twórców ludowych, krawców czy rzemieślników. Często łączą elementy innych kultur, jest to moda nie tylko góralska – zwraca uwagę badaczka folkloru. Folk nie zamyka się bowiem w fascynacji tym, co regionalne u nas. Dotyczy to oczywiście również muzyki i tak np. wielu młodych górali fascynuje się szeroko pojętymi kulturami karpackimi. Dlatego mamy dziś tradycyjną muzykę góralską i nową muzykę góralską, czyli łączenie stylów. Rdzenni górale grają już także nuty węgierskie, rumuńskie, bałkańskie, chorwackie, serbskie, kawałki romskie… Modny etnodizajn to wszelkiego rodzaju tworzenie na bazie tradycji. Tradycja jest tu punktem wyjścia do stworzenia czegoś nowego, w większości łączy się z „rękodziełem nowoczesnym”. Modne jest tworzenie biżuterii folkowej, pasków, kolczyków, torebek. Bardzo popularne są t-shirty z nadrukami folkowymi – jedne są bardziej zbliżone do konkretnego regionu, czerpią z tradycyjnych wzorów, inne, bardziej wymyślne, są swobodnym połączeniem wzorów z Polski i świata. Folk to złożone puzzle, a elementy pochodzą tutaj także z rozmaitych subkultur. Oczywiście można wytknąć, że mamy też do czynienia z supermarketem kultury, gdzie podsuwa się nam produkty regionalne itp., które tylko konsumujemy, a nie przeżywamy Jednak nie brak tych, dla których folk to autentyczna i szczera fascynacja, wewnętrzna potrzeba. Świeżo stworzony małopolski festiwal będzie opowiadał o folklorze odkrytym na nowo. Wystąpią na nim, w pierwszym tygodniu lipca, zarówno polskie, jak i zagraniczne grupy folklorystyczne. Przyjadą zespoły m.in. z Meksyku, Kolumbii, Tajwanu, Gruzji, Bułgarii, nawet Ghany. Blisko 350 artystów zatańczy, zaśpiewa i zagra. Zaproszą też do skosztowania tradycyjnych potraw z ich stron. Pomysłodawca i dyrektorem Międzynarodowych Małopolskich Spotkań z Folklorem jest Piotr Szewczyk, zarazem dyrektor Zespołu Pieśni i Tańca „Ziemia Myślenicka”. – Od dziesięciu lat podróżuję z zespołem po festiwalach na całym świecie. Pomysł festiwalu dojrzewał już od jakiegoś czasu. Nasza propozycja jest odpowiedzią na zmiany w kulturze ludowej – mówi Piotr Szewczyk. Chce, by festiwal prezentował nowości etniczne, wykonawców czerpiących inspiracje z kultury ludowej. Pośród rodzimych artystów w pierwszej edycji festiwalu wystąpi m.in. kapela Hanki Wójciak, wykonująca kompozycje inspirowane kulturą górali podhalańskich i muzyką etniczną innych zakątków świata, czy Paulina Bisztyga, która wykona pieśni na motywach ludowych z tekstami poetek argentyńskich. Folklor może być wytrychem do porozumienia międzykulturowego, integracji. To jest siła ludowości. Na nią też stawiają organizatorzy. Dlatego wykonawcy będą bawić się razem z publicznością. Każdy widz będzie mógł zagrać na instrumencie i zatańczyć. By został w nim emocjonalny ślad spotkania.

Autorem tekstu jest: Małgorzata Mrowiec (Dziennik Polski)

Napisz do autora: malgorzata.mrowiec@dziennik.krakow.pl